Witamy O Devonach Moje koty Mioty Galeria Linkis Newsy

Witamy

Nasza przygoda z Devonami zaczęła się w połowie 2008 roku, wtedy, kiedy koleżanka pokazała mi zdjęcie pięknych (jej zdaniem) kociaczków. Wiecie co wtedy pomyślałam? Wstyd się przyznać, ale stwierdziłam, że to najbrzydsze zwierzęta jakie w życiu widziałam. Trochę dziwaczne, trochę demoniczne a przede wszystkim wyglądające jakby pochodziły z jakiejś innej planety...

Koleżanka wyjechała a na monitorze komputera pozostało otworzone zdjęcie tych Ufolków. Zerkałam na nie od czasu do czasu kręcąc się po domu. I moje serce miękło coraz bardziej...

Wieczorem zaczęłam szukać informacji o rasie. Znalazłam mnóstwo opowieści o genialnym wprost charakterze Devonów. Czym więcej czytałam tym bardziej intrygowała mnie ta rasa. Aż w końcu wpadłam... Zakochałam się.

Kolejny rozdział naszej przygody to tygodnie oczekiwania na pierwszą naszą panienkę BAHILĘ. W krótkim czasie po zakupie Bahila zawładnęła naszymi sercami. Miałam jednak wrażenie, że ogromna miłość jaką darzy człowieka nie wypełnia w 100% jej pustki po oddzieleniu od kociego stada jakie miała u Hodowcy. Dlatego już po dwóch dniach zamieszkała z nami "dachówka" GOYA, która doskonale sprawdziła się w roli towarzysza. Dziewczyny polubiły się bardzo szybko. Wspólnie pokonywały lęk przed psami, które z nami mieszkają, uczyły się zasad panujących w naszym domu a przede wszystkim obdarzały nas ogromną ilością miłości. Mieliśmy wrażenie, że nasza rodzinka jest już w komplecie: cudowny synek, kilka psów i dwa koty...

O tym, że Devony uzależniają przekonałam się w maju 2009 roku. I tak, w sposób dość nieoczekiwany, pojawiły się w naszym domu TRIXIE i GUMIŚ. Dwa dorosłe Devony o cudownych charakterach. Od pierwszego dnia ufne, skore do pieszczot, doskonale zgadzające się z resztą kocio-psiego stada.

Ponownie czujemy, że rodzinkę mamy już skompletowaną. Oczywiście obiecujemy sobie, że to już koniec powiększania naszego zwierzyńca... Hmmm ;)

W tym miejscu chciałabym jeszcze podziękować:
Beacie za pozostawienie na monitorze komputera zdjęcia tych istot z innej planety.
Pani Małgosi za Bahilkę, dzięki której przekonaliśmy się jak urocze mogą być Devony.
Pani Alicji za Trixie i Gumisia - dwa słoneczka bez których już nie wyobrażamy sobie życia.
Szczególne podziękowania kieruję w stronę Pani Ani - za pomoc w podejmowaniu trafnych decyzji, wsparcie w chwilach zwątpienia, a przede wszystkim za ogromną wiedzę, którą chętnie się z nami dzieli.

Monika Osińska-Leśkiewicz

 

 
Kontakt:
Monika Osińska-Leśkiewicz
Warszawa Wilanów
koty@ansea.pl   tel. 602 38 71 48
  Ansea*PL © Wszelkie prawa zastrzeżone | Vanti - Projektowanie Stron Internetowych